I znowu cuduję, i znowu modyfikuję. A co? Oczywiście moją dietę. Nie byłabym sobą, gdyby nie próbowała nowości. Wszystko dla zdrowia. Te...

Protokół autoimmunologiczny - po co?

/
10 Comments

I znowu cuduję, i znowu modyfikuję. A co? Oczywiście moją dietę. Nie byłabym sobą, gdyby nie próbowała nowości. Wszystko dla zdrowia. Teraz chyba jestem o krok od rozwiązania mojej życiowej zagadki.

Moja miłość dietetyki narodziła się z potrzeby - jak każda młoda dziewczyna chciałam schudnąć kilka kilogramów. Mimo że w teorii nie jest to takie trudne, wystarczy przecież zachować deficyt kaloryczny, to praktyka okazała kosmicznie trudna. Wypróbowałam na sobie mnóstwo metod, diet, drakońskich sposobów. I co? I guzik. Wpadłam w błędne koło. Przy okazji otarłam się o poważne zaburzenia odżywiania, o których nie mówiłam nikomu bardzo długo. Dieta goniła dietę, a kilogramy jak na złość nie znikały. Plus ciągłe dolegliwości ze strony układu pokarmowego, które utrudniały mi codzienne funkcjonowanie (codzienne bóle brzucha to nic przyjemnego). Hektolitry wylanego potu na siłowni, kręcenie cardio bez końca, aerobiki, basen. Efektów brak, samoocena praktycznie poniżej poziomu morza. Wtedy już wiedziałam, że jestem ta 'inna', że coś jest nie tak. Wszyscy się śmiali, że to kolejna wymówka, że przecież w końcu powinnam coś ze sobą zrobić.

Dziś piszę po prawie 3 latach studiów. Po przeczytaniu niezliczonych ilości publikacji, książek, artykułów. Po dwóch diagnozach, po dziesiątkach badań. Po gruntownych zmianach w moim życiu i przede wszystkim z dużą dozą dystansu do samej siebie. Kiedyś goniłam wyimaginowany obraz wytworzony w mojej głowie, dzisiaj skupiam się na zdrowiu. Droga, którą przebyłam, nauczyła mnie jednego: każdy jest inny, a rozwiązanie nie zawsze jest proste. Dlatego tak ważne jest, żeby indywidualnie dopasować żywienie, suplementację, leczenie do samego siebie. Mam nadzieję, że moje doświadczenie, zbierane przez tyle lat, że metody, które wypróbowałam na własnej skórze, pomogą mi w pracy, pomogą mi pomóc Tobie i pokazać, jak wiele można zdziałać odpowiednią dietą.

Protokół autoimmunologiczny - co to? po co?

Przejdźmy do meritum tego postu. Tak jak pisałam, wiele się zmieniło w ostatnim czasie w moim żywieniu. Ponieważ po zdiagnozowaniu celiakii i przejściu na  dietę bezglutenową (cholernie ciężkie zadanie, nawet dla dietetyka), dalej coś było nie tak. Wieczne zmęczenie, problemy ze skórą, wysypki, podwyższony cholesterol, nieregularne miesiączki (czasem ich brak), zdecydowałam, że trzeba coś zmienić. O protokole immunologicznym słyszałam już dosyć dawno. Ale w sumie z braku dokładnych informacji, artykułów naukowych porzuciłam ten pomysł w zapomnienie. 

Protokół autoimmunologiczny (eng. AIP Diet) to specjalny program dietetyczny, stosowany w przypadku chorób autoimmunologicznych, aby wspomóc leczenie, złagodzić objawy, 'podreperować' jelita. Jest odmianą diety paleo, w której eliminujemy wiele produktów spożywczych.

Żebyśmy się dobrze zrozumieli - ta dieta nie jest dla zwykłego śmiertelnika, który cieszy się dobrym zdrowiem, nie jest to nowa metoda na stracenie kilku kilogramów. Nie jest to też udowodnione naukowo, że może pomóc. Dlatego też postanowiłam ją wypróbować!

Choroby autoimmunologiczne to takie dziadostwo, że u każdego mogą objawiać się całkowicie inaczej. Często są też niezdiagnozowane, ponieważ mogą dawać bardzo niespecyficzne objawy. A w skrócie polegają na tym, że organizm niszczy sam siebie od środka, ze względu na nieprawidłową odpowiedź układu immunologicznego, np. w celiakii dochodzi do zaniku kosmków jelitowych (przez co nie wchłaniamy prawidłowo substancji odżywczych). A na domiar złego, na wywołanie choroby autoimmunologicznej ma wpływ wiele czynników od genetyki po dietę, styl życia, stres.

Podstawą jest prawidłowa diagnoza! Nie zaczynami diet eliminacyjnych przed pełną diagnostyką! 

Absolutnie wierzę w medycynę konwencjonalną. Więc powinniście zacząć od wizyty u dobrego lekarza i jeżeli jest taka możliwość w przypadku danej jednostki chorobowej od odpowiedniej farmakoterapii. Ale! W chorobach immunologicznych żywienie też jest niezmiernie ważne i powinno stanowić część terapii. I tutaj przyda Wam się współpraca z odpowiednim, doświadczonym dietetykiem - ale nie takim, który zaleci Wam od razu listę suplementów, odstawienie leków i sposób na cudowne ozdrowienie (jeśli na takiego traficie, to uciekajcie ;) )

AIP - co można jeść?

Dochodzimy do najważniejszego punktu, czyli na czym dokładnie polega AIP Diet. Eliminacja. Zaczynamy od eliminacji wielu produktów, aby wyciszyć nasz układ immunologiczny, złagodzić stan zapalny, wspomóc szczelność jelit, a w efekcie poprawić samopoczucie.  

Eliminujemy:
  • gluten
  • nabiał
  • jaja
  • wszelkie ziarna, te bezglutenowe również
  • warzywa psiankowate (np. pomidory, paprykę)
  • rośliny strączkowe 
  • kakao
  • niektóre przyprawy (np. pieprz)
  • orzechy, pestki
  • alkohol
  • kawę 
  • wszelkie przetworzone produkty

Lista jest dosyć długa. Dla mnie to był na początku kosmos. Każdy kto mnie trochę zna, wie, że uwielbiam kawę i mleko. Każdy dzień zaczynałam od pysznych jajek z bekonem (przyzwyczajenie po keto). Długo się zastanawiałam, czy podołam. Dlatego zdecydowałam się na stopniową eliminację, myślę, że już za kilka dni wejdę na ścisły protokół (zostało mi kilka produktów). I wiecie co? Już czuję się o niebo lepiej, a kawy wcale mi nie brakuje :)  Okazało się, że na protokole można szaleć w kuchni i tworzyć pyszne potrawy.

I na koniec tego długiego wpisu, łap przepis na pyszne placuszki, które świetnie sprawdzą się nie tylko na protokole, ale tez na diecie bezglutenowej, wegańskiej, czy po prostu dla urozmaicenia.




Pancakes AIP
- banan
- 2 płaskie łyżki mąki kokosowej,
1 łyżka wiórków kokosowych
- pół puszki mleczka kokosowego
- 1 łyżeczka babki jajowatej
- pół łyżeczki sody oczyszczonej
Wszystko miksujemy blenderem (masa wyjdzie dosyć gęsta,  ewentualnie trochę więcej mleka kokosowego dodać). Opcjonalniemożna dodać słodzik - u mnie szczypta stewii. Smażymy na oleju kokosowym z dwóch stron.









FACEBOOK / INSTAGRAM



You may also like

10 komentarzy:

  1. Pierwszy raz o tym słyszę. Ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do wpisu, nic dodać, nic ująć, więc przybijam tylko "pjonę" jako koleżanka po fachu i to w dodatku z podobną historią (początki również od zaburzeń odżywiania + aktualnie zmagania z chorobą dietozależną) ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Inspirujący wpis. Odpowiednia wiedza to podstawa w rozwiązaniu problemów ze zdrowiem. Bez tego nie jesteśmy w stanie dobrać stosownej diety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Super wpis. Czasem próbujemy różnych diet, ćwiczeń bez efektów a odkrycie w czym tkwi problem potrafi bardzo długo zająć.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo dobry wpis to jest według mnie.Od teraz bardzo często będę zaglądał na ten blog.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lista wykluczonych produktow rzeczywiscie brzmi kosmicznie, ale jezeli ma zadzialac to mowi sie trudno :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Sporo ciekawych informacji zostało zawarte w tym wpisie. Zdecydowanie warto z tym spróbować jeżeli miewamy problemy ze strony układu trawiennego.

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.