Uwielbiam Nike. Od zawsze. To moja ulubiona firma obuwia i odzieży sportowej. Mała kolekcja legginsów i butów do biegania stale się po...

'Sztuka zwycięstwa' P. Knight - recenzja książki

/
7 Comments



Uwielbiam Nike. Od zawsze. To moja ulubiona firma obuwia i odzieży sportowej. Mała kolekcja legginsów i butów do biegania stale się powiększa, ale nigdy nie zastanawiałam się, co kryje się za tą nazwą, nie zgłębiałam się w historię marki i okoliczności jej powstania (wybaczcie moją ignorancję!). Szczerze powiedziawszy, jeszcze miesiąc temu nie potrafiłabym powiedzieć, kto tak naprawdę założył Nike! Na szczęście, wszystko się zmieniło, kiedy dostałam książkę 'Sztuka zwycięstwa'.

Taka książka, to chyba ostatnia pozycja, na jaką pokusiłabym się, buszując między regałami w księgarni (no może przedostatnia, tuż przed romansidłami). Nie jestem fankom czytania wspomnień wielkich osobistości, a co dopiero gościa o imieniu Phil Knight (słyszeliście o nim wcześniej?!). Ale prezent to prezent. Wypada przeczytać. Zatem razem z Philem wybrałam się w podróż naznaczoną wieloma porażkami, pragnieniem spełnienia swojego marzenia, pełną trudów i cholernie ciężkiej pracy. Prawie 500 stron, a minęło w mgnieniu oka.

Zacznijmy od początku, czyli od stanu Oregon, z którego pochodzi nasz bohater. Zagubiony, dwudziestoparoletni, z dobrym wykształceniem wraca do domu rodzinnego i zastanawia się nad swoim dalszym losem. Do głowy przychodzi mu Szalony Pomysł. 


" (...) Kto chce, niech nazywa twój pomysł szalonym, a ty... pędź naprzód. Nie zatrzymuj się. Nawet nie myśl o odpoczynku, dopóki nie dotrzesz do celu, i nie zastanawiaj się zbyt często nad tym, gdzie ów cel się znajduje. Cokolwiek się zdarzy, nie zatrzymuj się. "
Już jako student Phil był zapalonym biegaczem, na bieżni spędził mnóstwo czasu. To właśnie natchnęło go do stworzenia własnej marki obuwniczej. Pierwsze pieniądze pożycza od ojca i wyrusza w podróż dookoła świata, gdzie nabiera wiele doświadczeń. Jego głównym celem jest Japonia. To tam Phil ma zamiar znaleźć wykonawcę butów biegowych i wprowadzić je na rynek amerykański. Pamiętajmy, że są to lata 60., Amerykanie wciąż pamiętają o wojnie japońsko-amerykańskiej i nie są zbyt przychylnie nastawieni do Japonii. Mimo tego, młody mężczyzna, tak naprawdę bez żadnego doświadczenia, dociera do kraju kwitnącej wiśni i udaje mu się nawiązać współpracę z firmą Onitsuki. Uwierzcie, że daleka droga do stworzenia marki Nike. Pierwsze importowane pary butów Phil sprzedaje z bagażnika swojego auta. Jego były trener Bill Bowerman wchodzi z nim w spółkę i tak rodzi się firma Blue Ribbon, która z czasem rozkręca się. Niestety, rozwój przedsiębiorstwa, nie był jednoznaczny z sukcesem. Przez wiele lat Phil Knight boryka się z brakiem płynności finansowej, problemami z bankami, a także z brakiem komunikacji z japońskim producentem. Po pewnym czasie, panowie kończą współpracę z Japończykami i spotykają się w sądzie (uda im się pokonać japońskiego giganta). To pierwszy krok do stworzenia Nike! Ale wciąż bohatera trapią liczne problemy, które omal nie doprowadzają do upadku firmy.

Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że Phil Knight to mój bohater. Człowiek, który wpadł na genialny pomysł i mimo braku wsparcia ze strony najbliższych, postanawia go zrealizować. Osobistość, która mimo wielu porażek, wciąż wierzył w swój Szalony Pomysł i realizował go mimo wielu przeszkód. Nie poddał się, mimo że raz był na skraju bankructwa. Ryzykował wiele, a także poświęcił mnóstwo czasu i ciężkiej pracy, by dalej pędzić naprzód. To niesamowite, ile wiary i samozaparcia może być w jednym mężczyźnie! Jego idea i poglądy sprawiają, że trafia na swojej drodze na wspaniałych ludzi, którzy wraz z nim tworzą niepowtarzalną markę.




'Sztuka zwycięstwa' to książka godna polecenia i nie chodzi tu tylko o poznanie dziejów Nike (w gruncie rzeczy są bardzo interesujące i burzliwe). Historia Phila Knighta to przede wszystkim świetna motywacja i inspiracja. Pokazuje, że czasem trzeba skoczyć na głęboką wodę, uwierzyć w swoje marzenia i uparcie do nich dążyć. Nie wszystko zależne jest od nas samych, czasem to kwestia szczęścia albo jego braku, ale bez ciężkiej pracy i poznania samego siebie, nie będziemy w stanie osiągnąć szczytów. Polecam serdecznie, koniecznie przeczytajcie! 











You may also like

7 komentarzy:

  1. Wydaje się na maksa ciekawa, muszę koniecznie się ją bardziej zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja niestety nie ze wszystkich produktów tej marki jestem zadowolona

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mamy słabość do Nike, trafiają w nasz gust ale również nigdy nie zastanawiałyśmy się nad historią marki :)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nie zatrzymuj się. Nawet nie myśl o odpoczynku, dopóki nie dotrzesz do celu, i nie zastanawiaj się zbyt często nad tym, gdzie ów cel się znajduje. Cokolwiek się zdarzy, nie zatrzymuj się." myślę że czasem lepiej na chwilę się zatrzymać i zastanowić, inaczej można iść po trupach do cel, szczypta refleksji na pewno się przyda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, czasem nawet trzeba lekko zwolnić, ale i tak nie zapominać o swoim celu. Czytając książkę, można świetnie zauważyć, jak autor nie poddaje się mimo wielu przeciwności losu (stwierdza nawet, że sukces jest w pewnej mierze zależny od szczęścia) i uparcie tworzy swoją firmę, realizuje swoją wizję :)

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.