źródło: tumblr.com Nawet nie chcę myśleć ile czasu dziennie poświęcam na jedzenie i przygotowywanie posiłków. Trochę to jednak za...

Z jedzeniem wśród innych ludzi

/
10 Comments

źródło: tumblr.com
Nawet nie chcę myśleć ile czasu dziennie poświęcam na jedzenie i przygotowywanie posiłków. Trochę to jednak zajmuje, patrząc na to, że poświęcam kawałek dnia, żeby nie jeść bezmyślnie czy w biegu między codziennymi obowiązkami. A na dodatek jestem osobą, która je naprawdę wolno.

Wyciąganie pojemników z jedzeniem w miejscach publicznych nadal jest sensacją. Budzi to wśród otoczenia ogromne zainteresowanie . U mnie z kolei gapiostwo ludzi lekkie zaniepokojenie.  Słyszałem wiele opinii na ten temat. Jeszcze więcej pytań typu: dlaczego? Co to? Po co? W takich sytuacjach człowiek zastanawia się czy jest z nim wszystko dobrze – zastanawiałem się i ja, bo kiedy wszyscy wyciągają kanapki, ja najczęściej sięgam po nieco więcej.

W ciągu dnia wolę wiedzieć czy będę miał co jeść, czy nie będę głodny. Mogę zjeść przygotowany posiłek na szybko między czynnościami. Nie lubię z kolei w ciągu dnia robić i jeść posiłku od razu po przygotowaniu w pośpiechu.




Starter pack na każdy dzień to duża butelka wody i pojemnik z jedzeniem. Pewnego dnia wyciągając taki zestaw w przerwie między zajęciami na uczelni zostałem zapytany zwyczajnie co tam sobie podjadam. Trafiło na omlet owsiany. Kiedy powiedziałem, z czego się składa, usłyszałem w zamian „czy masz jakąś dietę owsianą” – no nie, nie mam. Po prostu wybieram świadomie stanie nad patelnią, zamiast zapiekanki w uczelnianym barze.  

Jak do wszystkiego trzeba się po prostu przyzwyczaić. Na początku odczuwałem zakłopotanie, a jedzenie wśród widowni nie służy dobremu trawieniu... Każdy ma okno wzmożonego łaknienia i wtedy sięga po kanapkę bądź szybkie jedzenie, zapychając się tym samym głównie węglowodanami . Jedzenie jest sprawą dość intymną. Nie powinno się według mnie stać nad osobą jedzącą, a tym bardziej zaglądać jej w pudełko. Dlatego kiedy jem poza domem, to jednak wolę robić to w odosobnieniu. Ale chętnie usłyszę „Smacznego!”.

Największa egzotyka wśród reakcji z jakimi się spotkałem to reakcja na bataty. W zasadzie to ludzie patrzyli z niedowierzaniem, ale działało to w dwie strony. Nie wiedziałem już kto jest bardziej zaskoczony. Ale to wszystko jest jak najbardziej znośne. Przy posiłku czasami dobrze się rozmawia, a i czyjeś poglądy można zmienić. W końcu nie wszystkie są zamknięte jak jutrzejsze pudełka czekające w lodówce.

Ogólną zasadą przygotowania się na dzień zmagań jest dobór pojemnika. Jego wybór to dosyć indywidualna sprawa. Nie chodzi mi o kolor przykrywki ani kształt pojemnika, ale raczej o wielkość i funkcjonalność. Chociaż sama przykrywka też ma znaczenie, bo nie chcemy żeby spadła w trakcie przemieszczania się z punktu A do B. Pojemnik musi być szczelny, odpowiednio duży i niezbyt zużyty. Według mnie trzeba je co jakiś czas wymienić, chociażby ze względu na zapachy czy jakość zacisków wieka. Warto zwrócić również uwagę na to z jakiego materiału nasz pojemnik jest wykonany. Czy jest to plastik, a może szkło. Nie wszystkie pojemniki nadają się do obróbki termicznej. Mogą się odkształcić lub pozostawić niesmak potrawy. Trzeba czytać ulotki dodawane przez producenta i się do nich po prostu stosować. W końcu tu chodzi o nasze jedzenie. Z zamrażaniem pojemników raczej nie powinno być problemu, ale warto zwrócić na to uwagę do jakiej temperatury można je schować. Doskonałym rozwiązaniem są pojemniki wielokomorowe, w których możemy oddzielić składniki naszego posiłku. Tak swoją drogą, zazwyczaj dostrzegam dwa typy ludzi: osoby, które mają wszystko wymieszane w jednym pojemniku (doskonałym przykładem jestem ja) oraz osoby, które mają dobry zmysł układania rzeczy na talerzu (chociażby Kasia). Po co tak naprawdę sięgam po pojemniki? Przede wszystkim po to, aby zachować świeżość produktów. Czasami nawet owoc lepiej przechowywać w małym pudełku, żeby nie obił się w torbie/torebce. Ale przede wszystkim, żeby nie zrobił się z niego mus w woreczku, zwłaszcza w upalne dni.









P.S .
Oczywiście trzeba znać umiar. Otwieranie makreli w przedziale pociągowym nie jest dobrym pomysłem!
 


You may also like

10 komentarzy:

  1. A propos makreli, miałam w pracy kolegę, który często i na gęsto jadł przy biurku szprotki xD cała firma wiedziała, kiedy zaczynał posiłek.

    Miałam podobną sytuację z "dietą owsianą", kiedy w pracy jadłam owsiankę, ludzie nie potrafią pojąć, że być może ktoś po prostu lubi owsiankę... i te teksty "ja bym się tym nie na jadła"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najwyraźniej trzeba jeszcze poczekać, żeby ludzie się przyzwyczaili do kolorowych pudełek w pracy :)

      dzięki wielkie za odzew! /Karol

      Usuń
  2. W wielu supermarketach można znaleźć zakręcane plastikowe pojemniki, baaardzo je polecam. Kiedyś do torebki wyciekł mi olej z tuńczyka, i od tej pory noszę tylko zakręcane lunchboxy :D Nic się nie wylewa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich jeszcze nie mieliśmy, na pewno wypróbujemy! :)

      Usuń
  3. Bardzo często robię sobie takie pojemniki z jedzeniem i ludzie zawsze się na mnie dziwnie patrzą... :)

    http://justdaaria.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. U mnie w pracy się przyzwyczaili :) Na początku były pytania "a co tam jesz?", potem chwila konsternacji, ale nie spotkałam się z jakimiś natarczywymi pytaniami. Z kolei zauważyłam, że dzięki mnie sporo osób też kupiło pojemnik, a co najważniejsze - zaczęli pić wodę! :) A wcześniej były to słodkie napoje. I co najlepsze wcale ich do tego nie namawiałam. Nawet nic im nie mówiłam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas stracony na przygotowanie posiłków jest jedną z przyczyn tego, że jem ich 3-4 dziennie. Oczywiście to nie jedyna przyczyna, wiecej można znaleźć na mojej stronie http://przepisnamlodosc.pl/

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja to zawsze mam ze sobą pudełeczko z jedzeniem :)

    http://wildness.pe.hu/

    OdpowiedzUsuń
  7. Studiując w mniejszym mieście nasze pojemniki z jedzeniem również na początku wzbudzały zainteresowanie. Z czasem jednak bardzo dużo osób również zaczęło inwestować w takie posiłki ;) Teraz studiując we Wrocławiu na AWFie mamy wrażenie, że co druga osoba nie wychodzi z domu bez swojego boxa i dużo milej jada się takie posiłki w grupie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super sprawa! Lepiej jak więcej ludzi je ze sobą posiłek - to oczywiste. Gorzej właśnie, jak cały wzrok skupia się na mnie podczas jedzenia :D Zazdroszczę!

      Usuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.