Tutaj znwou Kasia! Ostatnio trochę zaniedbałam bloga i pałeczkę przejął Karol, ale wracam do Was ze zdwojoną siłą i powerem. Ostatnie miesią...

#ketodiet

/
6 Comments
Tutaj znwou Kasia! Ostatnio trochę zaniedbałam bloga i pałeczkę przejął Karol, ale wracam do Was ze zdwojoną siłą i powerem. Ostatnie miesiące to istne szaleństwo. Tak wiele zmieniło się w moim życiu - poznanie Karola, studia, praca, zaraz przeprowadzka, nowe wyzwania. Często brakowało na wszystko czasu, ale w końcu mogę odetchnąć  i poczuć magię wakacji. Udało mi się pozaliczać wszystkie egzaminy i z dumą mogę zakończyć pierwszy rok dietetyki. W międzyczasie pracowałam nad swoją dietą i to właśnie o niej chcę dzisiaj napisać kilka słów.

Jakiś czas temu na blogu ukazały się dwa posty: jeden o ciałach ketonowych (KLIK), a drugi o mojej diecie (KLIK). Już wtedy mocno ograniczyłam węglowodany, wywaliłam z codziennego menu słodycze i ograniczyłam kcal. Zaczęłam również interesować się ketozą, trochę informacji podłapałam na studiach, trochę na własną rękę. Zamówiłam książkę 'Ketoza. Wejdź na wyższy poziom' (D.Dobropolski) i to chyba wtedy nastąpił przełom.

Przez większość mojego życia starałam się schudnąć. Kompleksy nie dawały mi spać, a walka o wymarzoną figurę stała się koszmarem i błędnym kołem. Jak większość ludzi, starałam się wyrzekać tłuszczów i faszerowałam się węglowodanami - od owoców po zboża skończywszy na batonach. Nawet przechodząc na low carb bałam się tłuszczów, zresztą nigdy nie lubiłam tłustych smaków - smażenie to zło, jak gotować to tylko na parze! Decyzja o przejściu na ketozę to był skok na głęboką wodę. W głowie miałam mnóstwo wątpliwości, strach przed przytyciem był ogromny.

Nie będę ukrywać, początki były ciężkie. Ociekające masłem jajka sadzone podane z bekonem i majonezem - to było coś strasznego. Szybko straciłam apetyt, po posiłkach czułam się źle, byłam osłabiona, nie mogłam patrzeć na tłuszcz. Organizm doznał lekkiego szoku, nie umiał na początku wykorzystać nowego 'paliwa'. Byłam bliska poddaniu się, zresztą co najgorsze waga zaczęła niebezpiecznie iść w górę. Po jakimś czasie przystosowałam się do nowego jedzonka. Obecnie mój brzuszek prosi o produkty, które kiedyś nawet nie lądowały w koszyku na zakupy, a co dopiero w mojej buzi. Cały czas kontroluję ilość węglowodanów w diecie, o dziwo bardzo łatwo się zapomnieć i przekroczyć granicę (moja to 25g). Kombinuję w kuchni, szukam przepisów i codziennie nie mogę się nadziwić, co ludzie potrafią wyczarować z tłuszczu.

 Wielu z Was pewnie dalej tkwi w przekonaniu, że tłuszcz to zło a ketoza to jakaś ekstremalna dieta dla świrów. Jako przyszły dietetyk, ale również osoba pragnąca osiągnąć wymarzoną sylwetkę, chciałam zobaczyć, na czym to tak naprawdę polega.  Jestem zdania, że każdy powinien znaleźć sposób odżywiania dopasowany do jego wyjątkowego i unikatowego organizmu. Ponieważ trochę traktuję swoje ciało jak królika doświadczalnego, wiele rzeczy zmieniam w swojej diecie, szukam, modyfikuję. Muszę przyznać, że na ketozie mój układ trawienny działa bez zarzutu, objawy wrażliwego jelita ustąpiły całkowicie. I co najważniejsze, przez ostatnie 8 miesięcy zyskałam silną wolę, z czego jestem najbardziej dumna. Owszem, moje ciało ulega wielu zmianom, coraz bardziej lubię swoje odbicie w lustrze, ale to, że wytrwałam i pokonałam swoje bariery, to mój największy osobisty sukces, który napędza mnie do dalszej pracy. Teraz mogę przenosić góry! :)



A na czym właściwie polega dieta ketogenna? Najprościej: ograniczasz węgle do minimum i zajadasz się tłuszczem, a nawet wielką ilością tłuszczu - ok. 75% Twojego dziennego zapotrzebowania na kcal to właśnie tłuszcze. Twoja lodówka powinna był pełna jajek, tłustego mięsa, dobrego jakościowo masła. Uważaj na nabiał, często zawiera dużo węglowodanów (szczególnie mleko).  Uzupełniaj płyny, nie zapomnij o podaży błonnika (np. z zielonych warzyw). Jeżeli jesteś zainteresowany dietą ketogenną i szukasz informacji, polecam wspomnianą wyżej książkę Dawida. Świetnie wprowadzi Cię w temat, a co najważniejsze jest oparta na wielu badaniach. Spodziewajcie się też przepisów na moje keto posiłki. 


Odnośnie planów na przyszłość - nie jestem pewna, czy pozostanę na diecie ketogennej dłuższy czas. Na razie w połączeniu z IF daje całkiem dobre rezultaty, nawet jak na mój oporny metabolizm. Skupiam się na swoim celu, pewnie z czasem wlecą małe modyfikacje, wciąż dużo się uczę :) Na koniec moja aktualna forma. Trzymajcie się!




 

 

FACEBOOK / INSTAGRAM



You may also like

6 komentarzy:

  1. Mi często ciśnienie skacze, jak ktoś wypisuje bzdury typu "ograniczaj tłuszcze do 25/30 gramów dziennie". Dobry tłuszcz (z masła, awokado, orzechów, dobrej jakości olejów itp) pomaga w przyswajaniu witamin. To nie od tłuszczu tyjemy (chyba że przekraczamy mocno zapotrzebowanie, ale to inna bajka) ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Akurat za tycie odpowiedzialny jest w bardzo dużej mierze cukier. Moda na produkty light to przede wszystkim działania marketingowe przemysłu spożywczego, za którym ludzie ślepo idą :(

      Usuń
  2. Kasik, u mnie w pracy moje doktorki stosują ta dietę od kilku miesięcy. Efekt jest zdumiewający, gdzie jeden schudł 9 kg a drugi 15. Osobiście uważam ze to dieta pełna wyrzeczeń i czy ona jest w pełni zdrowa dla pełni organizmu? Trzymam kciuki! Mango

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, jest pełna wyrzeczeń, ja się do niej trochę 'przygotowywałam' - nie dałabym rady wyeliminować wszystkich niewskazanych produktów z dnia na dzień. O diecie ketogennej jest coraz więcej badań i publikacji, zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych. Stosuje się ją w leczeniu padaczki, chorób neurodegeneracyjnych, schorzeniach tarczycy i wiele osób, z którymi ma kontakt zauważa znaczną poprawę stanu zdrowia :) Ważne jest, żeby monitorować swój organizm i sprawdzić, czy dana dieta lub strategia żywieniowa rzeczywiście działa i pozwala nam normalnie życ :) No i nie zapominajmy o badaniach!

      Usuń
  3. Sama parę lat temu byłam na keto, przynosiła ona efekty, mogę ją polecić każdej kobiecie i, rzecz jasna, nie tylko! :D Osobiście przez nadmiar obowiązków i pracy musiałam zrezygnować z wykwintnej diety na rzecz bardzo czasochłonnej i odpowiedzialnej pracy :(

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja osobiście jestem na diecie pudełkowej, jako, że nie mam czasu na przygotowywanie pełnowartościowych posiłków. Póki co schudłam 7 kg, więc całkiem nieźle. :) Życzę powodzenia w tej nierównej walce. :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.