Dzisiaj post z trochę innej beczki i głównie skierowany do Pań (chociaż może jakiś Pan też zechciałby przeczytać). Pewnie wiele z Was sły...

Olaplex - hit czy kit?

/
5 Comments

Dzisiaj post z trochę innej beczki i głównie skierowany do Pań (chociaż może jakiś Pan też zechciałby przeczytać). Pewnie wiele z Was słyszało o sławetnym Olaplexie. Jeżeli nie, wystarczy, że wpiszecie w Google'a i wyskoczą niesamowite przemiany - od spalonych rozjaśniaczem włosy po przepiękne ombre, na które spojrzycie pewnie z zazdrością. Olaplex wkroczył na salony i zagościł w nich na dłużej, zyskując rzesze wielbicielek. Postanowiłam wypróbować to cudo i przekonać się czy efekt rzeczywiście jest szałowy.

Od razu chciałabym zaznaczyć, że moje włosy nie były zniszczone przed rozjaśnianiem, wcześniej miałam kilka razy przygodę z farbowaniem, ale farby szybko się wypłukiwały, także kondycja moich włosów była całkiem niezła. Dlaczego więc zdecydowałam się na Olaplex? Tak, trochę dlatego, że 'podążam za trendami', jak wszyscy to i ja. Ale tak na serio, Olaplex stanowi świetną ochronę włosów podczas farbowania. Dzięki temu moje włosy po zabiegu nie były przysłowiowym sianem. O dziwo, pozostały gładkie w dotyku, a końcówki nie wyglądają jak zaatakowane kosiarką. Produkt ten będzie zapewne idealny dla osób, które swoje włosy traktowały po macoszemu, troszkę je zmasakrowały i chciałyby odkupić urodowe grzechy. Pamiętajcie, że Olaplex to nie rozjaśniacz! Jest polecany jako dodatek do procesu farbowania, rozjaśniania itd. ale sam w sobie nie spowoduje u Was złocistego blondu. Najlepsze, że coraz więcej salonów zaczyna oferować zabiegi z Olaplexem, ale można go także zamówić z internetu i przeprowadzić regenerację we własnym zakresie. Cenowo wygląda to różnie. Ja za tą przyjemność zapłaciłam dodatkowe 80zł. Czy było warto? Sadzę, że tak, ale też nie było fajerwerków.

Jak widzicie na załączonym obrazku, nie zaszalałam zbytnio. Ombre jest bardzo delikatne i na żywo wygląda naturalnie, z czego jestem niezmiernie zadowolona. Właśnie taki efekt chciałam uzyskać, mogę paść na kolana przed moją fryzjerką.W niedalekiej przyszłości mam zamiar pracować nad tym kolorem, poczekam aż włosy trochę podrosną. 




A Wy miałyście przygody z Olaplexem? Co sądzicie o tym produkcie?





You may also like

5 komentarzy:

  1. Nie miałam i nawet gdy oglądałam zdjęcia innych dziewczyn, to nie wydawały mi się one jakieś spektakularne.

    OdpowiedzUsuń
  2. W kwestii tego, ze szału nie było mogło być tak, że fryzjer jeszcze nie do końca ogarnął technikę :) Metoda jest nowa i moja znajoma fryzjerka mówiła mi, że sama nie proponuje go wszystkim, bo nie do końca umie go używać. A w kwestii olaplexu to są 3 rodzaje, do rozjaśniania, do kuracji i do stosowania w domu- pierwsze dwa dostępne chyba tylko dla fryzjerów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam z nim styczności, ale Twoje włosy (i oczywiście Ty) wyglądają pięknie! Muszę się nim zainteresować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawe, że masz do niego mieszane uczucia, bo wszyscy są nim strasznie zachwyceni! Chyba jeszcze raz się zastanowię przed, bo nie chciałabym się rozczarować i za bardzo nastawiać na wielkie wow ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja o jego istnieniu dowiedziałam się od Ciebie, nie jestem włosomaniaczką, a moja głowa znosi najróżniejsze próby farbowania (delikatnego) jednak mój hebanowy brąz opiera się. Owszem łapie czasem jakiś delikatny pobłysk dzikiej wiśni czy fioletu, ale struktura moich włosów jest strasznie oporna. Za to nic ich nie niszczy nawet jak zrobiłam sobie ombre z zielenią

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.