Czas leci nieubłaganie. Mniej więcej rok temu zdecydowałam się zrobić przerwę i znaleźć moją 'życiową drogę'. Początek był fascy...

My GAP YEAR

/
24 Comments


Czas leci nieubłaganie. Mniej więcej rok temu zdecydowałam się zrobić przerwę i znaleźć moją 'życiową drogę'. Początek był fascynujący - zero nauki, zero przymusu, żyć nie umierać. Szybko jednak doszłam do wniosku, że nie mogę spędzić roku na wiecznej zabawie i nic nierobieniu. 

Korzystając z okazji, wyjechałam na dwa miesiące do Niemiec, aby trochę zarobić. Wylądowałam na kompletnym pustkowiu, gdzie najbliższy sklep oddalony był o jakieś 10km, a internet zazwyczaj nie działał. Uwierzcie mi, że początek był straszny, wręcz traumatyczny, ale na szczęście człowiek może lepiej lub gorzej do panujących warunków przywyknąć, a także nabrać trochę pokory. Dni mijały z wolna, czas się wlókł - wytrzymałam 2 miesiące, spakowałam walizki i czym prędzej wróciłam do Polski.

W Polsce bez fajerwerków, ciągle słysząc wokół narzekania, widząc wszystko w odcieniach szarości powróciłam do pracy. Wszystko było na swoim miejscu, sprawy miały się dobrze, ale w głębi ciągle czułam, że coś jest nie tak. Wciąż szukałam swojej 'drogi', marząc o wielkim świecie.

Na kolejną okazję nie musiałam długo czekać. Trochę z braku dalszych planów i chęci wykorzystania tego roku jak najlepiej, postanowiłam rzucić wszystko i wylecieć do Londynu. Totalny spontan. Całkiem sama i zagubiona, z jedna wielką walizką poleciałam. W głowie narodził się plan, wszystko szło pięknie - zaaplikowałam na studia w UK, dostałam się, znalazłam pracę, lokum. Początek był ciężki, oczekiwania wielkie. Czułam też jakąś presję ze strony znajomych i rodziny na 'wielki sukces', bo przecież każdy słyszał o tych obiecanych 'złotych górach' za granicą. Rzeczywistość jednak okazała się inna. Życie w Londynie jest cholernie ciężkie, drogie i jeżeli jesteś singlem to zapomnij. Mimo że to na prawdę wspaniałe miasto i może Cię zachwycić, tak samo może Cię zmiażdżyć. I tak chyba stało się ze mną. Może fakt, że przyjechałam tu sama, a może miałam pecha, ale podjęłam decyzję i wracam do Polski. 




Rok minął. Wiele ludzi mówiło mi 'nie trać czasu', 'nie wrócisz już do nauki', 'na co ci ten rok przerwy'. Czy żałuję? Oczywiście, że NIE! Nie była to ani strata czasu, ani moja chęć do nauki nie zmalała. Przez ten rok zdobyłam wiele życiowego doświadczenia, poznałam świetnych ludzi i inne punkty widzenia. Moje 'horyzonty' poszerzyły się i przede wszystkim wybrałam swoją ścieżkę, którą chcę podążać. Nie mam już wątpliwości co do wyboru studiów, idę za marzeniami. Mam 20 lat, popełniam błędy, ale próbuję, żyję i poznaję!

Oficjalnie zostałam studentką dietetyki na Gdańskim Uniwersytecie Medycznym! Życzcie mi powodzenia! :) 

FACEBOOK / INSTAGRAM



You may also like

24 komentarze:

  1. Gratuluję i trzymam kciuki za powodzenie! :)
    Po tych wszystkich doświadczeniach z pewnością jesteś silniejsza :)!

    OdpowiedzUsuń
  2. ja też miałam rok przerwy po liceum i nie żałuję, chociaż czasem słyszę "no i masz rok w plecy" no i co ? przez ten czas pracowałam - nauczyłam się ciekawych rzeczy i poznałam świetnych ludzi. teraz będę zaczynać drugi rok studiów. chociaż nie do końca mam jasne plany na to, co chcę w życiu robić :) fajnie, że podróżowałaś i szukałaś swojej drogi, aż w końcu zaprowadziło Cię to wszystko tam gdzie jesteś. nie przejmuj się innymi, patrz przed siebie i powodzenia :) !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ulubione stwierdzenie 'rok w plecy'. Co to właściwie ma oznaczać? Przez ten rok przecież człowiek dalej żyje, nabiera doświadczenia itp. Mam nadzieję, że też odnajdziesz w końcu swoją drogę. Dziękuję bardzo :)

      Usuń
  3. Gratuluję i życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak domyślałam się, że na końcu będzie coś pozytywnego:) a nikt cię nie chciał zlinczować za przerwę w nauce? Ludzie lubią dogryzać mówiąc-marnujesz rok-a wiesz czemu? bo zazdroszczą, że ktoś ma odwagę i próbuje znaleźć inną drogę niż wszyscy. ja przerwy nie zrobiłam ale za to wszyscy z mojej szkołyciągnęli na hotelarstwo i turystykę a ja wybrałam dziennikarstwo. i co z tego, że nie pracuję w zawodzie, jako jedyna przynajmniej z zainteresowaniem szłam na zajęcia:)
    ps---sama za granicę w życiu bym nie wyjechała więc na prawdę szacun tym bardziej, że masz dopiero 20 lat

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj nasłuchałam się sporo o tym jak zostanę kompletnym zerem, bo na pewno nie wrócę już nigdy na studia (wszyscy znają mnie lepiej, niż ja sama siebie). Gratuluję wyboru, czasem trzeba iść pod prąd. :) Dziękuję bardzo :)

      Usuń
  5. Masz dopiero 20 lat więc wszystko przed Tobą. Zupełnie inaczej sprawy miałby się gdybyś zaczęła szukać swojej drogi pięć, dziesięć lat później. Gadam jak stara baba,a jestem raptem 3 lata starsza... Ale bierze się to stąd, że miałam podobnie i też udało mi się wyjść na prostą :) Gratuluję i powodzenia na studiach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moim zdaniem nigdy nie jest za późno, zawsze można 'zaszaleć', pójść trochę inną drogą - ważne, że się próbuję. Dziękuję bardzo :)

      Usuń
  6. No to gratki :) Ja mniej więcej wiem, że chce iść od razu na studia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Czasem takie poszukiwanie drogi jest potrzebne. Masz nowe doświadczeniajesteś o nie bogatsza:) Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie popełniłaś żadnych błędów! Jeśli ktoś Ci to wmawia to zwyczajnie nie słuchaj :) Z Twojego opisu wynika, że jesteś bardzo dojrzałą osobą mimo młodego wieku. :) To nie błędy to Twoje wybory :) Na pewno wiele z tego wyjazdu wyniosłaś, nie ma co patrzeć na innych. To Twoja "książka" i Ty ją piszesz :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. Po burzy zawsze przychodzi słońce :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Mi do roku przerwy zabrakło odwagi. Gdybym wyjechała to nie wiem czy wróciłabym na studia dlatego w taki oto sposób zostałam studentką budownictwa w Gdańsku. Powodzenia w szukaniu właściwej drogi w życiu :) Ja czasami nie wierzę, że takie coś w ogóle istnieje. Pozdrawiam ;)
    http://jafotograf96.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba ryzykować i iść za głosem intuicji! Powodzenia na studiach :)

      Usuń
  11. A ja oficjalnie zostałam studentką dietetyki na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu. Piona! :) Dobra robota.
    /meainsolita.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Też myślę, że nie zrobiłaś błędu - sama mam ochotę zrobić coś podobnego, ale teraz już chyba za dużo wymówek - praca, obrona, "dorosłe życie" :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny, ciekawy blog! Powodzenia i zapraszam do mnie i komentowania http://eathealthilyandkeepfit.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja też mam "rok w plecy", byłam przez pół roku na fizyce medycznej i była to dla mnie inne bajka.. przez pół roku miałam swój GAP YEAR, ale czułam się z tym źle. Teraz jestem już na II roku fizjoterapii i razem z Tobą na dietetyce i mam coraz mniejszy żal do siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Lepiej zrobić rok przerwy i znaleźć swoją drogę niż marnować czas na robienie czegoś, co nas nie cieszy :) Życzę powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  16. Czasem jak się jest na rozdrożu to warto wszystko sobie przemyśleć i poukładać, aby nie podjąć decyzji której się będzie później załować do końca życia. Życie nie zając :)

    OdpowiedzUsuń

Obsługiwane przez usługę Blogger.