Czy "Dobre Whey" jest rzeczywiście takie dobre, a syrop zero kalorii przełamie monotonne smaki i stanie się DOBRYM dodatkiem ...

Dobre Whey?

Czy "Dobre Whey" jest rzeczywiście takie dobre, a syrop zero kalorii przełamie monotonne smaki i stanie się DOBRYM dodatkiem guiltfree? Od zawsze zastanawiałem się czy produkty od Warszawskiego Koksa są konkurencją dla innych, bardziej znanych marek. Na pierwszy rzut oka - powinny być! W końcu do najtańszych nie należą... Oczekiwania vs. rzeczywistość, czas start!
 
To, co w białku najważniejsze - rozkład makroskładników. W 30-sto gramowej porcji znajdują się 23 gramy białka, 3,1 grama węglowodanów (w tym 1,3 grama cukrów) oraz tłuszcze - 2,1 grama (w tym 1,4 grama kwasów tłuszczowych nasyconych). Dobre Whey oferuje zatem standardową ilość białka w porcji. Tak więc skład jest zbliżony do tego, który oferują również inne firmy suplementacyjne.
 

Przejdźmy do tego, co w teście najprzyjemniejsze, czyli smaku. I tu... wielkie zaskoczenie. Niby "Milky Whey", ale nie do końca. Z wodą smakuje miernie (jak większość odżywek białkowych). Z mlekiem lepiej, ale do złudzenia przypomina to zwykła odżywkę czekoladową. I to nie taką, po którą z chęcią sięgnął bym kolejny raz. Smak nie jest wyrazisty i głęboki. A czasami zdarza się, że odżywka czekoladowa smakuje jak mrożona czekolada (i to bez dodatkowych cukrów w rozkładzie makroskładników!!). Jeżeli chodzi o rozpuszczalność, to nie ma w tej kwestii żadnych zastrzeżeń.

Syrop zero kalorii o smaku słonego karmelu wypadł w tym teście podobnie jak Dobre Whey. Smak jest, ale nie do końca wyraźny i zaspokajający głód dobrego cheat'a. Ot, taki dodatek na monotonne smaki. Bo produktem bazowym jakiegokolwiek dania, bym tego nie nazwał. Bardzo mocno czuć posmak słodzików, niestety w kopozycji, która nie przypadła mi do gustu (sama chemia).



Nie posługując się żadną miarą ani skalą po prostu powiem, że jest średnio. A cały czas liczyłem na to, że będzie naprawdę DOBRZE. Wydając prawie 100 złotych za 900 gramów białka spodziewałem się czegoś lepszego. Polecam wypróbować produkty WK samemu. Może tylko moje kubki smakowe zwyczajnie nie zostały zaspokojone. Rozumiem, że to produkt polski tworzony z pasji, co bardzo mi się podoba. Niemniej jednak moim liderem nadal pozostaje firma All Nutrition i ich pokaźny wybór odżywek białkowych.

Przychodzą takie dni, że wymyślam głupotki. Plotę trzy po trzy, a biedny Karol słucha moich zwariowanych pomysłów i grzecznie kiwa głową ...

Fit Challenge - podciąganie

Przychodzą takie dni, że wymyślam głupotki. Plotę trzy po trzy, a biedny Karol słucha moich zwariowanych pomysłów i grzecznie kiwa głową ('tak Kasia, oczywiście').  Czasem jednak trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje słowa. I tak wkręciłam się w Fit Challenge. Jak pewnie domyślacie się po tytule posta chodzi o podciąganie. Na drążku oczywiście.

Bądźmy szczerzy - jestem totalną parówką w tych sprawach. Ostatnio moim priorytetem był poślad i trening góry wykonywałam rzadko. O ile trening nóg uwielbiam, o tyle biceps, triceps i te sprawy to nie moja bajka. Pośladki to tak naprawdę wymówka, dlatego postanowiłam się przełamać i zrobić coś, co na razie nie jest dla mnie osiągalne nawet w snach. Podciąganie na drążku.



Możecie teraz prychnąć i mnie wyśmiać. Mogę się założyć, że dla większości z Was to bułka z masłem. I dobrze, gratuluję! :) W mojej głowie (w mięśniach zresztą też) to ogromna bariera. Coś z czym muszę się zmierzyć, przygotować się i osiągnąć cel. Mam nadzieję, że wspomożecie dobrym słowem, podzielicie się tajemną wiedzą, jak to zrobić w miarę szybko!  

Kolejnym założeniem mojego wyzwania jest zejście z %Bf do w miarę normalnego poziomu i lekkie wycięcie się. Powoli uczę się nie patrzeć na wagę, szczególnie, że mój organizm często płata figle. Chociaż uwierzcie, nie jest to dla mnie łatwe, ale przecież niższa waga wcale nie oznacza lepszego wyglądu.


Podsumowując: założenia mojego wyzwania to podciąganie i lekka redukcja. Ze wszystkim mam wyrobić się do lipca tego roku! Plan jest łatwy, ale wymagający. Będę na bieżąco dzieliła się z Wami swoimi postępami i , nie daj Boże, wpadkami. Może ktoś zechce się do mnie przyłączyć? Zostały niecałe 3 miesiące! Weźmy się wspólnie do pracy :)









FACEBOOK / INSTAGRAM

Kolejny punkt na naszej podróżniczej liście zrealizowany. Pół roku temu wygrzewaliśmy się na piaszczystych plażach Grecji. Tym razem...

Słoneczna Lombardia - Mediolan i Bergamo




Kolejny punkt na naszej podróżniczej liście zrealizowany. Pół roku temu wygrzewaliśmy się na piaszczystych plażach Grecji. Tym razem wybraliśmy się do Lombardii i zwiedziliśmy Mediolan oraz malownicze Bergamo. Mimo że przed wyjazdem mieliśmy wiele problemów 'technicznych' (już prawie odwołaliśmy wyjazd!), to na miejscu świetnie się bawiliśmy. Pogoda była idealna, nie zgubiliśmy bagażu na lotnisku, ogarnęliśmy mediolańskie metro i w sumie wszystko przychodziło nam z dużą łatwością.


Wiedzieliśmy, że Włochy będą skrywały wiele smaków, ale nie podejrzewaliśmy, że aż tyle. Kasia przed wyjazdem złapała grypę żołądkową i przez 5 dni nie jadła prawie nic. Na szczęście do wyjazdu wszystko się unormowało i zaczęła się uczta! Dosłownie rzuciła się na jedzenie, a dieta poszła w zapomnienie. Za to Karol pochłaniał wszystkie możliwe rodzaje pizzy w niezliczonej ilości. Mimo że włoska pizza kojarzona jest z cienkim ciastem, w Lombardii króluje grube, puszyste ciasto. Pizzę znajdziecie na każdym rogu, w piekarni czy cukierni, dosłownie wszędzie. Ku naszemu zaskoczeniu, z makaronem nie poszło nam tak łatwo i ciężko było znaleźć miejsce, w którym serwują ulubioną Carbonarę. 






Nie możemy zapomnieć o słodyczach, bo tam działo się istne szaleństwo. W Mediolanie każdy dzień zaczynaliśmy od słodkiego croissanta,  arachidów polanych miodem. Najlepiej obrazują to zdjęcia sklepu ze słodyczami w centrum stolicy Lombardii. 3 piętra istnego raju, gdzie półki uginały się pod ciężarem pralinek, żelek oraz czekoladek. Warte uwagi są też, odmienne niż w Polsce, McFlurry. Nasz ulubiony to Baci Fondentissimo polane gorzką czekoladą. 





Za to w Bergamo spróbowaliśmy lokalnych przysmaków - 'zakalec' (ciasto drożdżowe) z kawałkami czekolady, ciastko francuskie z kremem o smaku monte, żółciutką polenta e osei (oczywiście na słodko). Nie mogliśmy również oprzeć się lodom włoskim i zjedliśmy kilka gałek. 

Jak widzicie, nie byliśmy zbyt FIT. Na szczęście, znaleźliśmy prosty sposób, żeby spalić spożyte kalorie i w większości poruszaliśmy się po prostu na nogach, bez nadużywania komunikacji miejskiej. W ciągu 4 dni przebyliśmy 70km, przy czym w Bergamo część z kilometrów była pod górkę. Dzięki temu nie wróciliśmy z dodatkowymi fałdkami i z całkiem dobrą formą. 










Jedyną rzeczą, która nam się nie spodobała, to utrudniona komunikacja. Włosi są bardzo dumni i niechętnie używają angielskiego, poza tym nie byli zbyt przyjemni dla turystów. Nawet na dworcu centralnym w Mediolanie wydawać się mogło, że Włochom nie po drodze z angielskim. Mowa tu o podstawach komunikacji, których braku nie odczuliśmy w ogóle w małym miasteczku w Grecji. Był to niemały szok, bo w Mediolanie można spotkać turystów ze wszystkich krajów świata. Mimo to, przez tych kilka dni czuliśmy się jako jedyni, którzy nie mówią zawsze "Buongiorno" i "Prego" (co po dwóch dniach weszło w nawyk!)

Miłym zaskoczeniem z kolei była komunikacja miejska. Oczywiście brakowało angielskich nazw, jednak wszystko szło jak z płatka. Bez problemu dojechaliśmy z lotniska w Bergamo do Mediolanu autobusem. W drodze powrotnej chcieliśmy sprawdzić jak działają koleje. Organizacja dworca słaba, ale znów bez przeszkód trafiliśmy do punktu docelowego. Oswojenie się z Bergamo jak i Mediolanem zajmowało nam dokładnie jeden dzień. W samym Mediolanie poruszaliśmy się bez większych przystanków na rozszyfrowanie naszego położenia. A nawet jeśli, to zobaczyliśmy takie strony obu miast, których zapewne nie ma w miejskich przewodnikach.


Wycieczkę uważamy za udaną. W końcu udało nam się odetchnąć i oderwać od codziennej rutyny. Dopiero się rozkręcamy, w planach już kolejne wypady! Tymczasem wracamy do treningów :)










FACEBOOK / INSTAGRAM

Przyszedł czas na kolejny, długo wyczekiwany (mam nadzieję!) post z serii 'Dietetyka dla laika'! Przypominam o co chodzi (LINK...

Dietetyka dla laika - węglowodany



Przyszedł czas na kolejny, długo wyczekiwany (mam nadzieję!) post z serii 'Dietetyka dla laika'! Przypominam o co chodzi (LINK), a także powtórzcie sobie BIAŁKA ! (LINK), ponieważ dzisiaj zajmiemy się węglowodanami. Tak tymi samymi węglowodanami, o których ostatnimi czasy dużo się mówi.

Szczerze powiedziawszy, za ten wpis trudno było mi się zabrać. Nie jest to temat, który łatwo ugryźć. Jak wiecie, węglowodany zyskały trochę złej sławy. Zresztą ja sama dosyć mocno ograniczyłam ich podaż - pogoń za piękną sylwetką, ale również ze względów zdrowotnych. Oczywiście, nie znaczy to wcale, że jestem ich przeciwniczką! Wręcz przeciwnie. Nikomu nie zalecam gwałtownych cięć, nie jest to dieta dla każdego. Żebyście zrozumieli mnie dobrze - węglowodany są potrzebne, nie szkodzą same w sobie. Zacznijmy więc od początku :)

 Budowa węglowodanów

Węglowodany to organiczne związki chemiczne składające się z węgla, tlenu i wodoru (stosunek tlenu do wodoru 2:1). Dzielą się na monosacharydy (cukry proste) oraz ich polimery: oligosacharydy, polisacharydy.


Jak widać, jest to ogromna grupa związków. Popularne cukry proste: glukoza i fruktoza to heksozy, ale na pewno słyszałeś również o galaktozie i mannozie, które także zaliczają się do tej grupy. Cukier, który trzymasz w cukierniczce to sacharoza - należy do dwucukrów, podobnie jak laktoza. Miewasz wzdęcia po strączkach? To sprawka rafinozy i stachiozy - trój i czterocukrów występujących np. w fasoli. Natomiast polisacharydy to duże cząstki, a dokładniej polimery cukrów prostych. Dobrze znany Ci glikogen, to właśnie polisacharyd. W świecie roślinnym jego odpowiednikiem jest skrobia, będąca materiałem zapasowym. 

To co dla Ciebie jest najważniejsze, to podział węglowodanów na te przyswajalne i nieprzyswajalne (błonnik pokarmowy). Pierwsze ulegają trawieniu w przewodzie pokarmowym i powodują wzrost stężenia we krwi, a te drugie nie są wchłaniane w jelicie, za to pełnią wiele innych różnych funkcji (m.in. skracanie pasażu jelitowego).

Funkcje węglowodanów


Jak już wspomniałam, węglowodany są ważne. Spełniają szereg funkcji w naszym organizmie, począwszy od przemian energetycznych skończywszy na funkcjach strukturalnych i metabolicznych. 
Twoja wątroba i mięśnie gromadzą glikogen - to zapasowe źródło energii (rozpad glikogenu do glukozy to glikogenoliza). Glukoza jest też niezbędna dla prawidłowej pracy mózgu w stanie fizjologicznym (jednakże mózg potrafi przestawić się na ciała ketonowe w odpowiednich warunkach i bardzo wydajnie je wykorzystywać, pisałam o nich TUTAJ ) oraz niezbędna do produkcji czerwonych krwinek (na diecie ketogennej organizm potrafi pokryć zapotrzebowanie na glukozę w tym procesie dzięki glukoneogenezie - przekształcanie aminokwasów, mleczanu, pirogronianu lub glicerolu w glukozę). Pamiętaj, że przy dodatnim bilansie energetycznym, węglowodany przyczyniają się do syntezy traicylogliceroli, które pięknie odkładają się w tkance tłuszczowej. 
Węglowodany wpływają również na to, jak odbierasz jedzenie. Znacząco przyczyniają się do tworzenia odpowiedniej barwy, smaku i zapachu pożywienia, powodując, że jest ono atrakcyjniejsze. Poza tym kto z nas nie lubi słodkiego? :)
Nie zapominaj o błonniku pokarmowym (dzieli się na rozpuszczalny i nierozpuszczalny w wodzie). Udowodniono, że znacząco przyczynia się do zmniejszenia ryzyka zachorowania na raka jelita grubego. Ponadto, wpływa na ruchy perystaltyczne, może obniżać poziom cholesterolu we krwi, a przede wszystkim pozytywnie oddziałuje na ilościowy i jakościowy skład naszego mikrobiomu jelitowego. Dlatego pamiętaj, żeby codziennie uwzględnić w swoim menu pełnoziarniste produkty zbożowe, orzechy czy nawet niewielką ilość suszonych owoców, aby dostarczyć trochę włókna pokarmowego i zrobić przysługę swoim jelitom. 

Indeks glikemiczny

Jedząc określony produkt spożywczy, oczywiście ten zawierający węglowodany, w Twojej krwi poziom cukru wzrasta. W zależności jaki typ produktu skonsumowałeś, bądź też w jakiej postaci, odpowiedź glikemiczna będzie różna.

Indeks glikemiczny oznacza wzrost stężenia glukozy we krwi po spożyciu żywności zawierającej 50g węglowodanów w porównaniu ze wzrtostem poziomu we krwi tego cukru po spożyciu 50g glukozy.

I teraz tak: im wyższy poziom indeksu glikemicznego danego produktu/potrawy, tym wyższe stężenie glukozy we krwi po spożyciu.

Dlaczego warto zwracać uwagę na indeks glikemiczny? Im niższa reakcja glikemiczna Twojego organizmu po jedzeniu, tym dłużej odczuwasz sytość, pokarm trawi się wolniej. Nagłe skoki cukru we krwi sprzyjają chęci podjadania, szczególnie słodyczy. Niestety, indeks glikemiczny nie jest idealnym wskaźnikiem. Często nasza odpowiedź glikemiczna to sprawa bardzo indywidualna, uwarunkowana genetycznie. Poza tym indeks glikemiczny nie uwzględnia porcji posiłku. Nie oznacza to, że powinniśmy olać sprawę. Unikaj przetworzonych i rozgotowanych posiłków - takie na pewno spowodują skoki cukru we krwi.


 Węglowodany - jeść czy unikać?

Ostatnimi czasy, panuje moda na diety low carb. Dieta Atkinsa, tłuszczówka, ketogeniczna i wiele innych w dużym stopniu negują węglowodany. Jak już wcześniej wspomniałam, węglowodany są ważne. Nie należy ich bezpodstawnie usuwać z diety, ślepo podążając za trendami. Rodzi się więc pytanie, ile należy spożywać węglowodanów? Odpowiedź nie jest łatwa. Minimalne spożycie, kóre pokryje za pewne Twoje funkcje fizjologiczne to około 100g. Normy podają, aby dzienna podaż węglowodanów stanówiła aż 45-65% całkowitej spożytej energii. Jaka jest moja rada? Jeżeli nie masz żadnych specjalnych zaleceń, schorzeń itp. to w Twojej diecie powinno znaleźć się miejsce dla pełnoziarnistych zbóż, roślin strączkowych, owoców. Unikaj przetworzonych źródeł węglowodanów: wszelkie kupne słodycze, gotowe dania instant, kolorowe jogurty. Jeżeli koniecznie chcesz wypróbować low carba, zrób to z głową. Stopniowo wykluczaj węgle, najlepiej pod okiem kogoś doświadczonego, dietetyka czy wykwalifikowanego trenera. Pamiętaj, żeby obserwować swój organizm, jak reaguje na węglowodanowe restrykcje. 

Mam nadzieję, że dowiedziałeś się wielu przydatnych informacji w tym artykule. Poniżej znajdziesz kilka linków, które polecam przeczytać! :)

Dla chętnych:
Carbohydrates: quality matters
How do carbohydrates impact your health?
Total Carbohydrate








 

FACEBOOK / INSTAGRAM

 


Obsługiwane przez usługę Blogger.